Czy w obecnych czasach nastolatki i młode dziewczyny zmagają się z emocjami takimi jak: depresja, gniew, brak chęci, egoizm, chciwość, lęk, wycofanie, nadmierny płacz, nadwrażliwość i wiele innych? Odpowiedź jest oczywista, a pytanie powinno brzmieć nie „Czy, ale W jakim stopniu ich to dotyka?”
Około 6 lat temu w pewnym kraju, zrobiono badanie dot. zdrowia emocjonalnego i psychicznego. Ustalono, że poziom lęku u nastolatek, dla normalnej, przeciętnej dziewczyny, jest 4x wyższy od tego, który w 1957 r. kwalifikował dziewczynkę w wieku 8-12 lat do leczenia w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym.
Świat w którym dorastają nasze córki, wnuczki i bliskie nam młode dziewczyny, jest daleko inny, niż ten w którym przyszło nam dorastać. To świat w którym problemy o podłożu emocjonalnym są niezwykle trudne i z wielką siłą dotykają młodych serc.
Kiedy myślałam nad tematem kobiecych emocji, myśli skręciły w taką stronę:
„Hm. Młode dziewczyny dopiero zaczynają poznawać świat, życie, Boga, wiarę. Nie mają łatwo w obecnej kulturze, która jest bardzo agresywna pod względem wyrażania emocji. Ale one mają prawo zmagać się ze swoimi emocjami i popełniać błędy, bo dopiero zaczynają swoją drogę z Bogiem.
Ale jak to jest z nami, dorosłymi chrześcijankami? Czy udało się nam już wyrosnąć z „ja to czułam” lub „ja musiałam to zrobić, bo tak podpowiadało mi serce”? Spytałam więc Pana Boga: „Panie, jak mogę dorosnąć emocjonalnie, aby żyć bardziej świadomie dla Ciebie i pomóc młodszemu pokoleniu?”
Biblia ma odpowiedzi na wszystkie pytania, ale zanim przypomnimy sobie historię pewnej dziewczyny, która znalazła się w emocjonalnym tornado – 2 bardzo ogóle prawdy o emocjach:
Po pierwsze, emocje są dobre.
Wymyślił je Bóg – dobry Bóg, który odczuwa smutek, żal, radość. Emocje są dobre i służą do dobrych celów – po warunkiem, że kierują nasze myśli i zachowanie w stronę Boga.
Po drugie, emocje mogą prowadzić nas do błędnych decyzji.
Ewangelia Łukasza 1 zaczyna się od historii kapłana Zachariasza, którego odwiedził anioł. Łukasz opisuje reakcję Zachariasza, że przeraził się Zachariasz na jego widok, lecz anioł powiedział do niego: Nie bój się Zachariaszu (…) będzie to dla Ciebie radość i wesele; i wielu będzie się radować (…). Łuk 1;12-14
Okoliczności, w których znalazł się Zachariasz, wpłynęły na jego emocje i podpowiadały strach. Jednak Anioł powiedział: „nie bój się Zachariaszu” , bo przynoszę Wam radosną wiadomość. Co za dysonans w emocjach! Strach czy radość? Nasze emocjonalne reakcje na jakąś trudną sytuację, mogą wprowadzić nas w błąd. Często łatwiej jest przylgnąć do tego, co czujemy w pierwszym momencie, bo to jest takie nasze – osobiste odczuwanie – i na tym etapie reakcji, jest to normalne. Jednak sprawy komplikują się, jeśli nie zauważymy Bożej intencji w tym, co się dzieje w naszym życiu. Możemy wtedy minąć to, co Bóg chciałby osiągnąć przez nasze życie. A szkoda, minąć się z czym takim!
Czasami nie radzimy sobie z tym, co czujemy. Czasami nawet nie widzimy jak bardzo jesteśmy emocjonalne, gdy przychodzi jakiś „życiowy zakręt. Szukamy winnych, płaczemy, obrażamy słowami, zamykamy się w sobie, albo wręcz przeciwnie, zwracamy zbyt dużą uwagę na siebie. Sięgamy wtedy po lekarstwa, czekoladę, jedzenie, dodatkową pracę, sport albo co gorsze po alkohol, czy inne używki. Sport i czekolada we właściwych proporcjach są nam bardzo potrzebne – żeby nie było, że mam coś do ćwiczeń cielesnych i czekoladek :)
- Czy jest coś co może pomóc nam kontrolować nasze emocje?
- Co może pomóc nam popatrzeć na nasze zachowanie z Bożej perspektywy i nie ulec emocjom, które w nas buzują?
- Jak to zrobić praktycznie ?
Przeczytajcie, co zrobiła pewna dziewczyna, która doświadczyła bardzo ekstremalnej sytuacji życiowej:
Kiedy anioł przyszedł do niej, powiedział: Witaj, obdarowana łaską, Pan jest z tobą. Błogosławiona jesteś między kobietami.Ale ona, ujrzawszy go, zlękła się z powodu jego słów i zastanawiała się, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Wtedy anioł powiedział do niej: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz w swym łonie i urodzisz syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da mu tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. Wtedy Maria powiedziała do anioła: Jak to się stanie, skoro nie obcowałam z mężczyzną? A anioł jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to święte, co się z ciebie narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto Elżbieta, twoja krewna, także poczęła syna w swojej starości i jest w szóstym miesiącu ta, którą nazywano niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. I powiedziała Maria: Oto służebnica Pana, niech mi się stanie według twego słowa. Wtedy odszedł od niej anioł. (Łuk.1:28-38)
Kapłan Zachariasz (ten z Ew. Łuk) też usłyszał podobną informację, ale zwątpił czy to na pewno zadziała. Jego reakcja, spowodowała, że Bóg chwilowo wstrzymał narzędzie do wyrażania emocji: czyli mowę. Zachariasz nie mógł opowiedzieć swoim bliskim ani ludziom czekającym na zewnątrz namiotu, to czego doświadczył i jak wielki cud wydarzy się w życiu jego rodziny, a potem całego narodu. Jego brak zaufania w Boże Słowa, brak reakcji na Boże Słowo, wygenerował kolejne złe emocje.
Ale Maria zachowała się inaczej. Wiemy to, ponieważ w wersecie 38 mówi: Niech mi się stanie według Twego słowa. Powodem dla którego Maria tak reaguje jest fakt, że ona nie tylko znała proroctwa o Mesjaszu, ale kiedy znalazła się w wyjątkowym momencie historii świata, poddała się Bożemu Słowu. Dlatego potrafiła powiedzieć: „Ok. Twoje Słowa Panie są prawdzie. Przyjmuję je, ufam im i oddaję swoje życie wg tego co mówisz. Tak, zgadzam się z tym, co powiedziałeś do mnie.” (interpretacja własna).
PIERWSZA LEKCJA Z ŻYCIA MARII
Dojrzewamy emocjonalnie gdy decydujemy się uwierzyć w Bożą Prawdę z Pisma Świętego – bez względu na to, jak wyglądają nasze okoliczności.
Maria, doświadczyła innego rodzaju emocji niż Zachariasz. Ona czuła radość, czyli to co Bóg chciał, aby odczuwała. Widzimy ją w następnym rozdziale, jak odwiedza Elżbietę i wypowiada (wyśpiewuje!) niesłychanie radosne słowa. Maria znała Słowo, wierzyła w Słowo, i działała zgodnie ze Słowem.
W historii z Ew.Lukasza ciekawe jest, że oboje – Zachariasz i Maria – mieli wątpliwości co do słów, które usłyszeli. Oboje spytali Anioła: „O czym ty mówisz? Jak to możliwe? Czytając również inne miejsca Biblii – można zobaczyć, że Boży ludzie mieli w swoim życiu wiele różnych wątpliwości i pytań, np.: Jan Chrzciciel pytał, czy Jezus na pewno jest Tym obiecanym Mesjaszem? (Łuk.7:19)
Dobrze jest przychodzić do Boga ze swoimi wątpliwościami i pytaniami, a potem szukać odpowiedzi w Bożym Słowie – bo to jest żródło prawdy.
Dobrze jest nauczyć się szczerze wyznawać Bogu co czujemy:
- Panie boję się tego co przede mną. Czy możesz mi powiedzieć jak mam teraz żyć?
- Panie, boję się mieć dziecko. Nie umiem sobie z tym poradzić.
- Panie, odczuwam lęk przed przyszłością, jaki wybrać kierunek w życiu, jak mądrze wychować dzieci.
- Czy ten chłopak na pewno jest nawrócony i będzie dobrym mężem?
- Co mam zrobić tymi wynikami badań, bo boję się co dalej?
A potem jest moment krytyczny. Najczęściej w tym miejscu wrzucamy kolejny bieg i życie płynie dalej. Złożyłyśmy wszystkie troski na Pana i jedziemy przez życie…dalej po swojemu. Jeśli już znamy prawdę, aby nie troszczyć się i oczekiwać pokoju Bożego, który będzie nas strzegł naszych myśli to powinnyśmy temu zaufać pomimo okoliczności, w których znalazłyśmy się. To nie jest proste, ale to jedyny trwały, biblijny patent, aby dorosnąć emocjonalne.
Ten moment krytyczny miała również Maria. Bo ona naprawdę miała więcej do stracenia niż Zachariasz. Okoliczności życia każdego z nich były inne, ale Maria miała zdecydowanie więcej powodów do obaw i wątpliwości, aby zaufać Bożemu Słowu. Jej życie miało się zmienić i to w sposób, w jaki nie możemy sobie nawet wyobrazić, ze względu na czasy, w których żyjemy. Ale Maria nie uległa swoim obawom, nie wpadła w dołek, nie płakała po kątach, nie odcięła się od ludzi, nie robiła histerii, nie robiła sensacji, bo…Cokolwiek jest prawdą, [Ona Wiedziała, co było prawdą. Wiedziała, co zostało napisane] co uczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, jeśli jest jakaś cnota i jakaś chwała – o tym myślcie. Czyńcie to, czego się też nauczyliście, co przyjęliście, co słyszeliście i widzieliście we mnie, a Bóg pokoju będzie z wami. (Flp.4,8-9)
Maria nie myślała: „Jak to się dla mnie skończy? Jak ja się pokażę w domu? Ludzie będą o mnie plotkować! Co z moim małżeństwem? Co z moimi marzeniami?
Drogie chrześcijanki, nasze myśli są szefem naszych uczuć. Cokolwiek myślisz, tak będziesz się czuć.
Maria nie myślała o sobie. Zdecydowała się skupić na Słowie Bożym. Ona brała w niewolę każdą myśl na posłuszeństwo Chrystusowi. (2 Kor.10.5). I podporządkowała się temu. Maria znała Pisma, mimo, że była dziewczyną z małego miasteczka. Prawdopodobnie wielki był w tym udział jej rodziców, którzy przekazali córce naukę z Pism. Ale, ona chciała to przyjąć, dopuściła te prawdy do swojego serca i żyła wg nich (a nie tylko o nich wiedziała!)
Ostatnio zadałam 2 pytania kilku młodym chrześcijankom +20
1. Czy byłyście już w takich sytuacjach, w których wiele rzeczy się zbiega i dochodzi się do takiego trudnego momentu w życiu, kiedy nie da się już myśleć o niczym dobrym. A jedyne, o czym myślimy wygląda źle, albo bardzo źle?
2. Jak sobie wtedy radzicie?
Odpowiedzi:
Modlitwa. Wyciszenie. Śpiewanie. Notowanie swoich przemysleń. Większość odpowiedziała, że w momentach trudnych, gdy emocje biorą górę ciężko jest im czytać i skupić się na Bożym Słowie..
Dlatego lepiej znać Słowo Boże, zanim przyjdą doświadczenia. Co i ile włożymy w swoje serca, zanim przyjdą złe czasy, pomoże nam przez nie przejść po Bożemu. Jeśli będą tam puste sprawy tego świata, to co nam pomoże, gdy przyjdą trudne chwile? Nasza mądrość, doświadczenie życiowe, nasza wewnętrzna siła? Nie chodzi o to, żeby poradzić sobie z tematem czy przetrwać trudne czasy. Tak radzą sobie kobiety, które żyją bez Boga. Chrześcijanki, w miarę dorastania w wierze, szukają biblijnych rozwiązań ich sytuacji i przechodzą przez nie wg Bożych wskazówek – aby oddać Bogu chwałę. Taka postawa rob i różnicę.
Może warto wrócić do pięknej lekcji nauki na pamięć wersetów biblijnych. Mam wrażenie, że gdzieś zanika praktyka uczenia się Słowa na pamięć. Częściej uczymy Bożego Słowa swoje dzieci lub dzieci na szkółkach, niż same siebie.
Coraz częściej przyglądam się swojemu życiu. To chyba wynik 50-tki za zakrętem i musze przyznać, że nie wypracowałam żadnego trwałego systemu panowania nad swoimi emocjami. Doprowadziło mnie to do kilku nieładnych miejsc. Wiem, co to znaczy podejmować decyzje w oparciu o emocje i że pójście za głosem serca, to kłamstwo przez duże K. Od kiedy próbuję żyć bliżej Boga i bliżej Jego Słowa, staram się robić zmiany i dojrzewać również emocjonalnie. Raz wychodzi mi to lepiej raz gorzej, ale już wiem jaka jest biblijna prawda o emocjach i jak mogę sobie pomóc.
Poniżej krótkie świadectwo o tym jak praktycznie radzić sobie z emocjami używając Bożego Słowa.
Niedawno przeżywałam trudny dla mnie czas związany z relacjami w Kościele.Było mi cieżko. Szarpały mną myśli w stylu: moje życie jest okropne. Jestem złą mamą, złą żoną, złą siostrą. Były to głębokie i ciężkie myśli. Dużo płakałam. Bałam się tego co przede mną. Kiedyś wieczorem leżąc w łóżku przypomniały mi się psalm 130 – uczyłam się go kiedyś z dziećmi. W myślach powiedziałam:
„PANIE, jeśli będziesz zważał na nieprawości, o Panie, któż się ostoi?”
Więc zaczęłam to szeptać w kółko i w kółko. A potem pomyślałam: „Okej, muszę to powiedzieć na głos, bo może jeśli moje uszy usłyszą to wyraźnie, zacznę to czuć, bo tego nie czuję”.Poszłam do łazienki i powiedziałam na głos do lustra:
PANIE, jeśli będziesz zważał na nieprawości, o Panie, któż się ostoi? Ale u ciebie jest przebaczenie, aby się ciebie bano.Oczekuję PANA, moja dusza oczekuje; i w jego słowie pokładam nadzieję. Moja dusza oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu, bardziej niż ci, którzy strzegą do poranka.
Potem zeszłam na dół i rozpaliłam kominek i powtarzałam na głos:
Z głębokości wołam do ciebie, PANIE. Panie, wysłuchaj mego głosu. Nakłoń swych uszu na głos mojego błagania. PANIE, jeśli będziesz zważał na nieprawości, o Panie, któż się ostoi? Ale u ciebie jest przebaczenie, aby się ciebie bano. Oczekuję PANA, moja dusza oczekuje; i w jego słowie pokładam nadzieję. Moja dusza oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu, bardziej niż ci, którzy strzegą do poranka. Niech Izrael oczekuje PANA; u PANA bowiem jest miłosierdzie i u niego obfite odkupienie. On sam odkupi Izraela ze wszystkich jego nieprawości.
Zrobiłam to jeszcze parę razy idąc na spacer z psem i głośno modliłam się tymi słowami. Po kilku takich rundach, doświadczyłam bardzo uwalniających emocji. Czułam pokój i pocieszenie. Radość! Ponieważ ubrałam się w Boże Słowa. Ale musiałem wykonać pracę. Zdjąć siebie i założyć Jego. Wziąć moje myśli w niewolę i włożyć tam Jego myśli. To nie była mantra – tak działa żywe, aktywne Słowo Boga. W ciemną noc, kiedy wszystko się rozpada, to jedyny skuteczny sposób na wolność i pokój.
DRUGA LEKCJA OD MARII
W tych dniach Maria wstała i poszła z pośpiechem w góry do miasta w Judei. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. (Łuk. 1,39)
To spotkanie dwóch kobiet w ogóle jest niesamowite. Młoda dziewczyna biegnie do starszej, żeby opowiedzieć co się u niej wydarzyło. Żadna z nich nie wie co dzieje się u drugiej, ale mają miedzy sobą szczególną więź. Nastolatka w ciąży, bez męża, stoi przed drzwiami starszej kuzynki i nie wstydzi się podzielić tym, co przeżywa.
Dziewczyny, kościół to miejsce w którym pięknie, byłoby sobie tak ufać, żeby pomagać kontrolować swoje emocje. Wydaje mi się, ze powodem braku otwartości miedzy nami jest wstyd. Wstyd jest jedną z najpotężniejszych i głęboko wpływowych emocji i jest konsekwencją upadku pierwszych ludzi.
Jeśli masz jakąś swoja starszą duchową siostrę lub mamę, porozmawiaj z nią nie tylko o pogodzie czy ubraniach, ale naucz się rozmawiać o tym, co czujesz, czego się boisz, z czym się zmagasz w swoim życiu z Bogiem. Taka starsza siostra pomoże Ci ubrać się w prawdę Słowa Bożego, abyś mogła ją założyć i żyć dla Bożej chwały.
Podsumowanie:
- Uczmy się Słowa Bożego na pamięć. Zróbmy zapasy na tzw. „zimne dni”
- Bądźmy ostrożne w tym, co wpuszczamy do swojego serca? Czy to jest Boża Prawda ze Słowa czy imitacja prawdy? Będziemy to wiedzieć, znając wzorzec prawdy – Biblię.
- Budujmy między sobą zaufanie. Szukajmy pomocy w swoim gronie, aby wylądować w Prawdzie Bożego Słowa, kontrolując swoje emocje. Ku chwale naszego Boga.
