Kiedy dziecko odchodzi od Boga – jak i o co się modlić?

Z pamiętnika zagubionej nastolatki:

Byłam marnotrawnym dzieckiem. Zagubionym, zbuntowanym, szukającym odpowiedzi na pytanie, kim jestem. Na zewnątrz twarda, w środku głęboko zraniona. Moje wybory niszczyły mnie, raniły moją rodzinę i oddalały mnie od ludzi, którzy kochali mnie najbardziej. Dzięki Bożej łasce moi rodzice nie zrezygnowali ze mnie, choć dawałam im wiele powodów do zniechęcenia. Powierzali mnie Bogu. Modlili się, żeby skruszył moje uparte serce i przyciągnął mnie do siebie. Z czasem zobaczyli odpowiedź na te modlitwy.

Może również patrzysz na swoje dziecko i widzisz, że oddala się od Boga. Martwisz się jego decyzjami, wasza relacja stała się trudna i czasem nie wiesz już, co powiedzieć. Nie każda rozmowa przynosi zmianę, a Twoje słowa coraz częściej są odrzucane.

Możesz jednak nadal się modlić. Przynosić Bogu swój lęk, bezradność i przede wszystkim – swoje dziecko. Prosić o coś więcej niż tylko poprawę zachowania czy spokojniejsze życie: o to, żeby Twoje dziecko poznało Chrystusa i Mu zaufało.

1. Módl się o skruszone serce

To naturalne, że chcemy dla naszych dzieci dobrego, spokojnego życia. Prosimy o zdrowie, bezpieczeństwo, dobre relacje i powodzenie w tym, co robią. Możemy się o to modlić. Warto jednak pytać siebie: czy równie mocno zależy nam na tym, żeby nasze dzieci pojednały się z Bogiem?

Modlitwa o skruszone serce nie jest prośbą o krzywdę czy cierpienie. Jest prośbą, żeby:

  • dziecko zobaczyło swój grzech,
  • przestało go usprawiedliwiać
  • dostrzegło, jak bardzo potrzebuje Zbawiciela
  • i żeby zamiast dalej uciekać od Boga, zwróciło się do Niego.

Jestem wdzięczna, że moi rodzice modlili się o skruszenie mojego serca. Droga, którą szłam, niemal doprowadziła mnie do śmierci. Po utracie pozycji w sporcie i molestowaniu seksualnym ze strony rówieśników moje życie zaczęło się rozpadać. Szukałam sensu i własnej wartości wszędzie, tylko nie w Jezusie. Niszczyłam samą siebie, pogrążając się w rozpaczy i depresji. Nie chciałam już żyć.. Znalazłam się w szpitalu. Tam, w szpitalnej sali, Boża łaska doprowadziła mnie do miejsca, w którym powierzyłam Jezusowi swoje rozbite życie. To był początek powrotu do Niego i stopniowego porządkowania tego, co się rozsypało.

Nie zawsze łatwo rozpoznać, co dzieje się w sercu naszego dziecka – ile jest w tam bólu po tym, czego doświadczyło, a ile uporu i niechęci do zmiany. Bóg zna je w pełni. Widzi krzywdę, za którą dziecko nie odpowiada, ale też złe wybory, za które ponosi odpowiedzialność. Dlatego możemy powierzać Bogu nasze dziecko i prosić, żeby pomógł nam mądrze je wspierać, a jemu samemu – zwrócić się do Niego. Możemy modlić się tak:

„Ojcze, pomóż mojemu dziecku zobaczyć, jak bardzo Ciebie potrzebuje. Skrusz jego upór i przyciągnij je do siebie. Chroń je przed złem, a mnie ucz ufać Tobie i mądrze je kochać”.

2. Módl się o ochronę przed złem

Nie wszystko, co dzieje się w życiu dziecka, potrafimy zobaczyć i zrozumieć. Biblia przypomina jednak, że istnieje duchowa walka, więc możemy prosić Boga, żeby chronił nasze dzieci przed

  • kłamstwem,
  • pokusą
  • i wpływami, które odciągają je od Niego.

Pamiętajmy przy tym, że nasze dziecko nie jest naszym przeciwnikiem. Nawet gdy mówi rzeczy, które bolą, odrzuca naszą pomoc czy wyśmiewa naszą wiarę – nadal potrzebuje prawdy i miłości.

Pamiętam, jak mama wspominała pewną rozmowę w kuchni. Byłam wtedy zła na cały świat i obrażona na każdego, kto próbował zwrócić mi uwagę. Spojrzała na mnie i powiedziała, że walczy o mnie w modlitwie i nie zamierza zrezygnować. Rozpłakałam się.

W Ewangelii Łukasza 22:31–32 Jezus mówi Piotrowi, że szatan chce przesiać uczniów jak pszenicę. Zapewnia go też, że modlił się za niego, aby jego wiara nie ustała i poleca mu, aby po swoim powrocie umacniał braci.

Te słowa dotyczą Piotra. Nie są obietnicą, że każde dziecko, za które modlą się rodzice, na pewno się nawróci. Przypominają nam jednak, jak ważna jest modlitwa w obliczu duchowego zagrożenia.

Możemy więc prosić Boga, aby:

  • uwolnił nasze dzieci spod panowania grzechu i szatana;
  • otworzył ich oczy na prawdę i pomógł rozpoznać kłamstwo;
  • doprowadził je do upamiętania i wiary w Chrystusa;
  • sprawił, by z czasem same mogły dzielić się ewangelią i umacniać innych.

Nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania o przyszłość naszych dzieci. Wiemy jednak, do kogo możemy z nimi przychodzić.

3. Módl się, korzystając ze Słowa Bożego

Być może twoje dziecko nie chce czytać Biblii, rozmawiać o Bogu czy uczestniczyć w życiu kościoła, ale Ty nadal możesz sama otwierać Słowo i na jego podstawie modlić się za nie.

Nie chodzi o znalezienie wersetu, który zagwarantuje oczekiwany rezultat. Słowo Boże pomaga nam poznawać Boga i uczy, o co prosić. Kiedy brakuje nam własnych słów, możemy czerpać z modlitw zapisanych w Biblii.

Moi rodzice często modlili się za mnie słowami Psalmu 18 – fragmentem, w którym Dawid opisuje, jak Bóg wyciągnął go z wielkich wód, uratował przed silniejszymi wrogami i stał się jego podporą w dniu nieszczęścia.. Gdy patrzę wstecz, widzę, jak wiele zawdzięczam Bożemu miłosierdziu. Tonęłam w zachowaniach, którymi niszczyłam samą siebie, w buncie i smutku, z którym nie umiałam sobie poradzić. Nosiłam też w sobie ból krzywd wyrządzonych przez innych. W szpitalnej sali, kiedy nie chciałam już żyć, Bóg okazał mi swoją łaskę. Nie zostawił mnie w rozpaczy. Dał mi nadzieję i podtrzymywał mnie również później, gdy przechodziłam przez kolejne trudne dni.

Psalm 18 opisuje ratunek, którego doświadczył Dawid. Możemy czerpać z niego zachętę i prosić Boga o pomoc, pamiętając, że historia naszego dziecka może potoczyć się inaczej.

Możesz modlić się prosto:

„Panie, Ty widzisz, z czym zmaga się moje dziecko i w czym jest zagubione. Ja nie potrafię zmienić jego serca, ale Ty możesz do niego dotrzeć. Otwórz jego oczy na prawdę, pomóż mu zaufać Chrystusowi i wyprowadź je z tego, co je niszczy”.

Możemy zaufać Temu, do kogo się modlimy

Prawda jest taka, że chociaż uczymy nasze dzieci jak mają kochać Boga i ludzi lub wyznaczamy im granice właściwego zachowania – to nie mamy kontroli nad ich sercami.

Ostatecznie tylko Bóg może napełnić ich serca miłością do Chrystusa i otworzyć oczy, by zobaczyli piękno i chwałę tego, kim On jest.

Ale nie jesteśmy bezradne. Niezależnie od tego, czy nasze dzieci są małe czy dorosłe, mają miękkie serca, czy kamienne serca, mamy moc modlitwy, żywe Słowo Boże i Boga, któremu możemy zaufać.

Nasz Ojciec w niebie uwielbia brać pozornie beznadziejne życie – pozornie zbuntowane i zagubione – i okazywać swoje miłosierdzie i łaskę.

Otocz swoje dziecko modlitwą i zaufaj Bogu, że użyje jego życia do swoich dobrych celów – przemieniając przy okazji Twoje własne.

„Ojcze, kocham moje dziecko i bardzo pragnę, żeby Cię poznało. Powierzam Ci je ze wszystkim, czego nie umiem zmienić. Działaj w jego sercu, a mnie ucz kochać je cierpliwie, mądrze i wiernie. Pomóż mi ufać Tobie również wtedy, gdy jeszcze nie widzę odpowiedzi”.