„Self-care” w świetle Słowa – czyli jak naprawdę dbać o siebie jako chrześcijanka

W chrześcijańskich kręgach temat dbania o siebie (czyli tzw. „self-care”) bywa postrzegany bardzo różnie. Z jednej strony niektórzy traktują go podejrzliwie jako zbyt „światowy” i skupiony na sobie, a z drugiej – widzimy podejścia tak skrajne i oderwane od biblijnego kontekstu, że trudno z nich wyciągnąć coś naprawdę wartościowego. Stąd pomysł, aby przyjrzeć się bliżej tematowi.

Pierwsze podejście

W tym podejściu dbanie o siebie przybiera formę maksymalnej troski o ciało, wygląd, zdrowie, rozwój osobisty i zawodowy, pozycję społeczną, wykształcenie oraz sukces finansowy.
Wiele z tych rzeczy same w sobie nie są złe, ale kiedy stają się celem, a nie środkiem, pojawia się problem.

Co mówią zwolennicy tego podejścia?

„W zdrowym ciele zdrowy duch” – to hasło pochodzi od Juwenalisa, rzymskiego poety, i pierwotnie było… satyryczne! Ironizował nad tym, że ludzie modlą się o rzeczy błahe, zamiast o cnoty. Dziś jednak to zdanie funkcjonuje jako zachęta, by dbać o ciało, bo podobno wtedy reszta się „sama poukłada”.

To przekonanie, że Bóg pragnie, aby wierzący byli zdrowi, bogaci i odnosili sukcesy to ruch, który ma bardzo dużo zwolenników i nazywa się ewangelią sukcesu („prosperity gospel”). Typowe hasła to:

  • „Jesteś córką Króla – zasługujesz na to, co najlepsze!”

  • „Powinnaś jeździć najlepszym samochodem, nosić markowe ubrania, mieć luksusowe życie.”

  • „Poświęć czas dla siebie – jesteś tego warta!”

To podejście miesza prawdę (jesteśmy dziećmi Bożymi) z fałszem (że celem życia jest sukces i komfort). Często opiera się na wyrwanych z kontekstu fragmentach Pisma Świętego, np.: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10,10)

Podejście drugie

W tym podejściu akcentuje się wyłącznie sprawy duchowe. Ciało traktowane jest jako coś gorszego, tymczasowego, wręcz przeszkadzającego w rozwoju duchowym. Takie myślenie może wyglądać na „bardziej święte”.
Osoby głoszące takie podejście, wyrwają fragmenty Pisma Świetego z kontekstu i używają na uzasadnienie swoich racji. Np.:

  • Rz 8,5: „Ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne, a ci, którzy żyją według Ducha – o tym, co duchowe.”
    Tutaj „życie według ciała” oznacza życie według grzesznej natury, a nie samo w sobie korzystanie z ciała czy dbanie o nie.

  • Rz 7,18:„Wiem, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro.”Paweł mówi tu o swojej grzeszności, a nie o fizycznym ciele jako takim.
  • 2 Kor 4,16: „Choć nasz zewnętrzny człowiek niszczeje, to jednak ten wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień.” To nie jest zachęta do pogardy dla ciała, ale realistyczne spojrzenie: ciało się starzeje, ale to duchowe życie jest wieczne.

Bardzo często z tego podejścia wynikają takie postawy jak:

  • Rezygnacja z dbałości o wygląd, higienę, zdrowie.

  • Unikanie aktywności fizycznej („bo to cielesne”).

  • Umartwianie się, przesadne posty, odrzucenie przyjemności.

  • Utożsamienie duchowości z ascetyzmem i zaniedbaniem siebie.

Inne podejścia 

Mniej istotne dla biblijnego podejścia do sprawy dbania o siebie – ale są.

    1. Jestem młoda – muszę kosztować życia (teraz ciało, potem duch)
    2. Nie wiem, nie zastanawiałam się (tak do tematu podchodzi chyba większość kobiet)
    3. Jestem wolna, bo Chrystus mnie uwolnił i wszystko mi wolno – zupełne niezrozumienie sensu tych słów, ale często pojawia się w rozmowach w temacie.

Duch i ciało czy duch kontra ciało 

Nie trudno jest zauważyć, że te dwa skrajne podejścia rozrywają człowieka – bo albo ciało, albo duch i nie patrzą na człowieka jako na całość, który jest i duchem i ciałem.

Jak dobrze, ze jesteśmy biblijnie myślącymi kobietami, to znaczy, że staramy się patrzeć na świat, siebie i swoje codzienne decyzje oczami Boga – przez pryzmat Jego Słowa.

I właśnie temat zdrowia, dbania o siebie, cielesności również ma swoje mocne korzenie w Piśmie Świętym – tylko często nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo jesteśmy przyzwyczajone, aby o zdrowiu myśleć bardziej „po ludzku” niż „po Bożemu”.

A przecież Bóg stworzył nas z ciała i ducha. Bóg dał nam również cel życia i wysłał nas na ten świat z określoną misją (zadaniem).

Sprawdźmy więc, co mówi Boże Słowo na temat dbania o swoje zdrowie i ciało. Dbać czy nie? A jeśli dbać to jak bardzo? No i po co to robić?

Jeśli jesteś zainteresowana większą ilością treści z serii „Dbam o siebie” – praktycznych, biblijnych i zachęcających do życia w równowadze ducha i ciała – kliknij w link poniżej i odkryj więcej:

Część 1 – Ciało