Większość z nas zapewne wie, czym jest klasyczna sztafeta w sporcie.
Kolejny biegacz rusza dopiero wtedy, gdy poprzedni ukończy swój odcinek i przekaże pałeczkę.

Ale biblijna sztafeta wygląda zupełnie inaczej.

Tutaj ludzie „zazębiają” swoje życie. Starsi wciąż biegną, kiedy młodsi dopiero startują. I to jest piękne! Bo ci, którzy dopiero zaczynają, mogą korzystać z doświadczenia, wiary i Bożej mądrości tych, którzy biegną przed nimi – tu i teraz, za ich życia.
To Boży zamysł: pokolenia, które nie konkurują, ale współpracują w jednym biegu.

Taki obraz przekazywania „pałeczki” wiary, Bóg pokazuje od samego początku. Już w Starym Testamencie można przeczytać:

A te słowa, które ja dziś nakazuję tobie, będą w twoim sercu; będziesz je wpajał swoim dzieciom i będziesz o nich mówił, gdy będziesz siedział w swoim domu, gdy będziesz szedł drogą, kładąc się spać i wstając. (5 Mojż. 6:6-7 UBG)

A więc przekazywanie Bożych prawd to nie jednorazowy moment. To codzienne życie z Bogiem, widoczne w zwykłych sytuacjach: w domu, w pracy, w drodze, w rutynie dnia.

I ten sam zamysł Bóg rozwija również w Nowym Testamencie, kierując szczególne słowa do kobiet:

Podobnie starsze kobiety niech zachowują się w sposób godny świętych, niech nie oczerniają, nie nadużywają wina, uczą tego, co dobre. Niech uczą młodsze kobiety rozsądku, jak mają kochać swoich mężów i dzieci; aby były roztropne, czyste, zajmowały się domem, były dobre, posłuszne swoim mężom, żeby nie bluźniono słowu Bożemu. (Tyt. 2:3-5 UBG)

A więc ta Boża sztafeta to także Jego plan na zdrowe relacje między kobietami.

Z tego m.in powodu, kilka lat temu powstała seria dla kobiet „Starsze Młodszym”, która dojrzewała i dziś nosi nazwę „Starsze Młodszym Razem”. Powstała po to, abyśmy przypomniały sobie Boże wezwanie do tego, aby troszczyć się o kolejne pokolenie kobiet i dzielić się tym, czym Bóg już napełnił nasze życie.

Tematy w tej serii wyrosły z prawdziwego życia – ze spotkań, rozmów, modlitw i wzajemnego dzielenia się. Z doświadczeń kobiet z różnych wspólnot ewangelicznych, które w szczery, autentyczny sposób uczą siebie nawzajem i wspierają się w codziennym chodzeniu z Bogiem.

Ale najważniejsze jest to, że nie budujemy na samych doświadczeniach. Dlatego odpowiedzi na każdy z poruszanych tematów szukamy wyłącznie w Bożym Słowie. Bo tylko Słowo Boże jest naszym autorytetem i fundamentem – pewniejszym niż nasze emocje, przeżycia czy intuicje.

W kolejnych odcinkach będziemy dotykać bardzo konkretnych obszarów naszego życia, w których Pan Bóg chce, abyśmy – starsze i młodsze – wzrastały.

Zobaczymy, jak Jego Słowo:

  • zmienia nasze myślenie,

  • prowadzi do praktycznych decyzji,

  • kształtuje nasze serca i charakter.

Będziemy odkrywać m.in.:

  • co to znaczy „zachowywać się w sposób godny świętych”,

  • jak brzydka i destrukcyjna potrafi być plotka,

  • jak nie pozwolić, by cokolwiek nas zniewoliło,

  • jak kochać męża i dzieci na co dzień (a nie tylko w słowach),

  • jak dbać o dom, tak aby był miejscem pokoju, a nie chaosu,

  • jak pielęgnować czystość – tą moralną i tą w relacjach damsko męskich

  • co naprawdę znaczy „być dobrą”,

  • i jak rozumieć uległość, która nie poniża, lecz oddaje chwałę Bogu.

Bo Boży plan jest prosty i zachwycający:
Starsze w wierze kobiety mają prowadzić młodsze, a młodsze mają z tego korzystać.
(Choć czasem naprawdę nie wiadomo, kto korzysta bardziej!!)

A kiedy te dwie rzeczy łączą się w praktyce, rodzi się prawdziwa duchowa sztafeta – taka, która zostawia trwały ślad w życiu kolejnych pokoleń kobiet, które nie tylko mówią o Bogu, ale żyją według tego co On do nich mówi.

No to 3…2…1… start! Jak w prawdziwej sztafecie. Zacznijmy od początku, czyli otwórzmy swoje Biblie na liście Pawła do Tytusa 2.

Tło powstania listu Tytusa

List ten został napisany przez apostoła Pawła do Tytusa – jego duchowego współpracownika, który prowadził młody, mały kościół na wyspie Kreta. Ten zbór mierzył się z poważnymi zagrożeniami, zarówno z zewnątrz, jak i od środka. Brzmi znajomo, prawda?

Zewnętrzne zagrożenia:
To były czasy Nerona – piątego cesarza Rzymu. Okrutnego, nieprzewidywalnego, zapamiętanego jako prześladowca chrześcijan. To on podpalił Rzym, a winę zrzucił na chrześcijan, których później żywcem palił lub rzucał na pożarcie dzikim zwierzętom. Naprawdę ciemne czasy.

Wewnętrzne zagrożenia:
Fałszywi nauczyciele, którzy przynosili zamęt i głosili nauki sprzeczne z Pismem. Tytus pisze, że ich wpływ potrafił sprowadzać „całe domy” na manowce. Mieszali w zborze, ale i w rodzinach.

Tytus więc staje przed ogromnym pytaniem:
„Jak mój kościół ma przetrwać? Rozwijać się? Docierać do ludzi z Ewangelią?”

I właśnie na to odpowiada Paweł – bardzo praktycznie – w krótkim liście, który jest jak Boża strategia na trudne czasy.

W pierwszym rozdziale mówi Tytusowi (w dużym uproszczeniu):„Potrzebujesz mądrych męskich przywódców. Patrz na ich życie, na ich cechy, zachowanie”. Ale nas – dziewczyny – bardziej interesuje rozdział 2. Tam Paweł wymienia dużo różnych grupy ludzi: młodych i starszych, kobiety i mężczyzn, wolnych i niewolników.

Dlaczego?

Bo wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. W Chrześcijaństwie nie ma „duchowych samotnych wysp.”

Żywy Kościół Jezusa to Boża sztafeta: jedni mogą biec dalej, bo ci przed nimi biegli mądrze – trzymając się Bożych wskazań.

Paweł i jego „pałeczka wiary”

W Tytusa 2:3–5 Paweł mówi o bardzo konkretnych relacjach kobiet w Kościele. Tematy, którymi mają się zajmować starsze kobiety, wymagają zaufania i bliskości. A to oznacza, że relacje między nami dziewczynami potrzebują troski, pielęgnowania i otwartości na siebie nawzajem.

Paweł nie pisze o teorii – on sam tak żył. W całym liście widzimy jego życie z innymi wierzącymi – wspólne wzrastanie, służenie. Z postawy Pawła można nauczyć się wzoru jak skutecznie przekazywać ta „pałeczkę wiary”.

Paweł pokazuje to osobiste zaangażowanie w dwóch fragmentach:

Pierwszy fragment znajduje się w 1:4:

Do Tytusa, mego własnego syna we wspólnej wierze.

Paweł – dojrzały, doświadczony apostoł – pisze do młodszego, mniej obytego w służbie Tytusa. A jednak nie ma w tym ani cienia wywyższania się. Jego słowa są ciepłe, bliskie, pełne zachęty. Jakby mówił:

Tytusie, jesteśmy razem. Tak, biegnę w tym dłużej, ale wierzymy tak samo.

I właśnie dlatego, mimo swojego „apostolskiego” tempa życia, posyła go na Kretę i zachęca, by stanął do walki o wiarę tam, gdzie może wydać prawdziwy owoc. To piękny obraz Kościoła, który razem pracuje i szuka okazji do zdobycia owoców wiary przez innych.

Drugi fragment to 3:12–15.

Tutaj Paweł pokazuje swoją relacyjną stronę: troskę, bliskość, współpracę.

Gdy poślę do ciebie Artemasa lub Tychika, staraj się przybyć do mnie do Nikopolis… (3:12)

Jakby mówił: Przyślę zaufanych ludzi, którzy cię zastąpią. A ty, proszę, przyjedź. Chcę cię zobaczyć. Potrzebuję twojej obecności.

To naprawdę wzruszające. Dojrzały apostoł, a tak zwyczajnie ludzki i bliski.

Potem dodaje: Zenasa (…) i Apollosa starannie wypraw, aby im niczego nie brakowało.(3:13)

Czyli: Zaopiekuj się nimi. Dopilnuj, by mieli wszystko, czego potrzebują.

I dalej: A niech i nasi uczą się przodować w dobrych uczynkach…(3:14)

Słowo „nasi” – to język rodziny, wspólnoty, więzi.

W ostatnim wersecie (3:15) Paweł pisze: Pozdrawiają cię wszyscy, którzy są ze mną… Pozdrów tych, którzy nas miłują w wierze.

W całym tym fragmencie dużo jest wyrazów takich jak: „wszyscy”, „nas”, „z wami”, „wszystkimi”.

Zero indywidualizmu. Zero samotności. Nigdzie nie ma tam „ja sam”, albo w wersji dla nas: „ja sama”.

Za to widać grono ludzi, które razem ufa Bogu, służy razem, troszczy się o siebie nawzajem. Tytus też nie jest sam! Ma wokół siebie tych, którzy miłują ich w wierze. Tak wyglada codzienne życie wierzących ludzi. Tak właśnie wygląda Boża sztafeta w praktyce.

Co to znaczy dla nas?

To, że Twój duchowy wzrost, charakter i Twoja służba, najpełniej rozwiajają się we wspólnocie Bożych ludzi. Dla nas, kobiet, wyjątkowe znaczenie powinny mieć więc relacje z dojrzałymi w wierze kobietami, które Bóg stawia obok nas.

I choć wiem, że takie relacje miedzy nami dziewczynami bywają trudne, niewygodne, czasem wymagają pokory, czasu, cierpliwości – to Boże Słowo zachęca mnie do tego, że relacje budowane po Bożemu mogą stać się jedną z najbardziej życiodajnych rzeczy w naszej wierze.

To właśnie w takich relacjach uczymy się praktycznej miłości, przebaczenia i mądrości. W nich Bóg kształtuje nasz charakter. Takie nastawienie do innych jest też świadectwem dla świata, który przygląda się naszemu życiu – uważniej, niż nam się wydaje! – i albo ich zachęcimy do Boga albo zniechęcimy.

Dlatego traktujmy siebie nawzajem jak Boże dary.

Postarajmy się, aby nie było pośród nas ani jednej kobiety, która:

  • przechodzi przez jakiś osobisty dramat w samotności,

  • zmaga się z czymś bez wsparcia,

  • udaje, że „da radę”, a tak naprawdę rozpada się w środku.

Wszystkie potrzebujemy innych Bożych kobiet. I wszystkie jesteśmy sobie dane, żeby pomagać sobie żyć.

To właśnie jest Boża sztafeta:

💛 starsze w wierze prowadzą młodsze,
💛 młodsze uczą się mądrości od starszych,
💛 a ich wspólne życie staje się świadectwem Bożej łaski dla kolejnych pokoleń.

Kliknij tutaj: Czas Dorosnąć. Dowód osobisty chrześcijanki