Kontynuujemy temat Misja Mama. Dzisiaj część 3. Jeśli chcesz przypomnieć sobie wcześniejsze części to kliknij tu: Misja Mama cz.1 oraz Misja Mama cz.2
Kolejna podpowiedź w temacie MM czyli Misja Mama, to:
2. WPUŚĆ DO DOMU RADOŚĆ
Większość Mam jest zadaniowych. Jak już na coś się zafiksujemy to musi być zrobione i kropka. Czasami tak bardzo jesteśmy skupione na liście rzeczy do zrobienia, że zapominamy o czymś, co jest ważniejsze niż czyste okna i wyprane ubrania.
Kiedyś znalazłam taki obrazek i pomyślałam, że może tak to właśnie wygląda u niektórych z nas :)

- Gdy codzienne obowiązki pączkują, a lista rzeczy do zrobienia wydaje się nie mieć końca.
- Gdy kurs sklep – dom – szkoła jest jak tryb pracy robota kuchennego
- Gdy relacje z mężem gdzieś się gubią, bo mijamy się w drzwiach
- Gdy dorastające dzieci już nie przybiegają dawać buziaka w podziękowaniu za każdego naleśnika
- Gdy dzień trwa za krótko i kończy się nagle, gdy tylko przykładamy policzek do poduszki.
Ciężko jest być radosną. Wiele składowych wpływa na nasz tzw. dobry nastrój. I niestety wiele razy radość nas omija.
O radości wg Bożego Słowa przypomniał mi mój mąż. Skierował moje myśli to tego, że chrześcijańska radość ma zupełnie inne źródło. Boży przepis na radość nie powinien być uzależniony od okoliczności życia. Bardzo dobrze streszcza to Piotr w swoim liście:
Biblijna radość wypływa z 3 rzeczy:
- Bóg zadbał o naszą przeszłość – odpuścił nasze wszystkie grzechy – dał nam nowe życie
- Zadbał o naszą przyszłość – zmierzamy do dziedzictwa, które obiecał nam Bóg – na spotkanie z NIM
- Bóg dba o naszą teraźniejszość – jesteśmy strzeżeni mocą Boga przez 24h/dobę.
Postarajmy się o tym częściej pamiętać. Może, gdy w ten sposób popatrzymy na naszą codzienność to w naszym nastawieniu, rozmowach, patrzeniu na różne sprawy, jak i patrzeniu ludziom w oczy, będziemy bardziej radosne. Tego rodzaju radość po prostu widać ” z daleka”, a jednym ze skutków tej radości jest uśmiech. Dlatego jako Mamy szukajmy okazji do uśmiechania się. Próbujmy być bardziej radosne i wywoływać uśmiech na twarzach naszych dzieci czy męża. Postaramy się też mniej narzekać czy zamartwiać się o sprawy doczesne.
Drogie Mamy! Wrzućmy na luz – jak mawia młodzież.
Jak to robić praktycznie? Każda z nas ma swoje pomysły na wprowadzanie pogodnej atmosfery w swoim domu.
- Jeśli masz możliwość i nikomu to nie przeszkadza, zadbaj o pogodną, radosną muzykę w swoim mieszkaniu. Jest tak wiele pięknych melodii, które albo wyciszają albo rozweselają człowieka, wiec czemu nie spróbować i wpuścić radość w nutkach lub wesołych piosenkach.
- Kiedy mijasz w domu jakiegoś tubylca (członka rodziny), postaraj się go zaczepić, dotknąć, szturchnąć lub po prostu uśmiechnąć do niego
- Również czas rodzinnego posiłku, to okazja do rozmów i śmiechu. wygłupy przy stole to często specjalność Tatusiów.
Radość, pogoda ducha, uśmiech, żarty dodają codzienności lekkości.
Radość jest też jedną z części owocu Ducha Świętego, więc warto popracować nad tą cechą naszych temperamentów. Pozwólmy Duchowi Świętemu prowadzić nasze życie i nie wchodźmy w Jego rolę. To On pracuje w sercach naszych bliskich, a nie my Mamy. My – mamy inne zadanie do zrobienia: Wpuśćmy do naszych domów więcej radości, bo człowiek, który zrozumiał, że Bóg wybaczył mu wszystkie grzechy, tak naprawdę nie ma powodu do smutku. Radość ze zbawienia powinna być naszą codzienną wizytówką zarówno dla naszych mężów, dzieci, sąsiadów czy znajomych.
Jak wspaniale, że prawdziwa biblijna radość nie jest uzależniona od pogody, zdrowia czy innych okoliczności życia, o czym właśnie sobie przypomniałyśmy. Nasze wczoraj, dzisiaj i jutro jest w Bożych rękach. Niech ta prawda rozwesela nasze serca, wywołuje uśmiech na naszych twarzach i wnosi radość do naszych domów.
